 |
|
Autor |
Wiadomość |
weronka
Moskwicz Zwyczajny
Dołączył: 05 Lip 2006
Posty: 215
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Koszęcin / Opole Płeć:
|
Wysłany: Śro 15:27, 12 Lip 2006 Temat postu: Pechowe i obciachowe sytuacje z Waszego życia |
|
|
Myśle, że werto się takimi historiami podzielić z innymi Troche się pośmiejemy
Pechowa Nie da się zapomnieć: wracałam z PRLive z Katowic z koleżnaką. Na przystanku czekałyśmy jakieś 30 min i tramwaju jak nie widać tak nie widać. W końcu wsiadłyśmy i happy, że zaraz bedziemy w domu nie zauważyłyśmy, że robi się pusto. Jechałyśmy w całkiem inną strone niż powinnyśmy i dojechałyśmy do.... zajezdni.
Wracając z innego koncertu (tym razem z Zabrza) w tramwaju natknęłyśmy sie na skinheadów. Jakby tego było mało autobus, który był podstawiony w połowie trasy odjeżdżał za godz w związku z czym musiałyśmy z buta cisnąć do Bytomia o 1 w nocy.
To się nazywa mieć "szczęście"
A jeszcze mi się przypomniało jak wracałyśmy ( z kumpelą i jak zwykle tramwajem) i zamiast do 7 weszłyśmy do 17 i wyszłyśmy w całkiem obcym nam miejscu. Była zima i jak zwykle noc a my stałyśmy same z posągiem jakiegoś neptuna... Wybuchnęłyśmy śmiechem ale jak się potem okazało gdzie jesteśmy ( Lipiny) to nie było śmieszne. Największa chyba menelnia na śląsku. Przykleiłyśmy się do jakiś staruszek i jakoś udało nam się dotrzeć do celu.
Proponuje nikomu nie wyruszać ze mną w żadne trasy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
sanostol
Przyjaciel
Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 829
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Tychy Płeć:
|
Wysłany: Śro 15:56, 12 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
ja z juwenalii 2005 na Ligocie dnia pierwszego czyli w czwartek wracalem z buta przed 5 rano bylem w domu a na 8 50 do szkoly
po szkole wrocilem kolo 16 i 17 44 autobusem lini 36 udalem sie spowrotemna Ligote
|
|
Powrót do góry |
|
 |
zuchu
Przyjaciel
Dołączył: 25 Kwi 2006
Posty: 605
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Łódź Płeć:
|
Wysłany: Śro 16:03, 12 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
To nie pech, tylko jedna z najzajebistszych akcji. Dla mnie by była. Zresztą miałem kiedyś coś podobnego. Chyba w liceum to było jeszcze, wyszedłem na 8 do szkoły. Po lekcjach pojechałem na imprezę, a z niej na drugi dzień znów do szkoły. I potem na następną. Ale to był maraton z tego co pamiętam.
Co do pechowych, to nawet dzisiaj mi się przytrafiła. Chciałem wypłacić kasę z uczelni, której nie było jeszcze na koncie. Jednak babka mówi, że jest, ale "tylko" 350 złotych. Powinno być 3 razy więcej. I nie zaskoczyłem od razu, ponieważ pomylili się księgując ją na poczet mojej nadpłaty. A ja głupi przyznałem się, że wpłacałem ostatnio taka kwotę za egzamin dyplomowy i dyplom. Załamka. Ale kiedyś tam się odkuję
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Marcus
Czarny Rosjanin
Dołączył: 09 Lip 2005
Posty: 513
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Miami, FL
|
Wysłany: Śro 16:58, 12 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
O, jezeli chodzi o mnie to jest to temat rzeka.
Jako ze kierowca ze mnie beznadziejny wiec najwieksze obciachy zdazaja mi sie za kierownica. Przyklady z ostatnich dni to na przyklad jazda Pontiac'iem /bardzo niski/ z otwartym bagaznikiem, zaparkowalem takze na rampie zaladowczej Liquor Shopu, troche wczesniej zaparkowalem na miejscu zarezerwowanym dla pracownikow lotniska w Sheridan, hamowalem awaryjnie na skrzyzowaniu w srodku miasta praktycznie bez powodu. Co ciekawe, wciaz mam otwarte konto mandatowe /pewnie niedlugo bo czesto woze Amerykanow a oni maja dziwny zwyczaj wyrzucania przedmiotow przez okno albo witania innych kierowcow srodkowym palcem prawej reki/. Jeszcze w Polsce, piec minut wyprzedzalem koparke, a kiedy w koncu zdecydowalem sie wykonac manewr to wymusilem pierwszenstwo i jakis typ musial uciekac bardzo szybko.
Poza tym, inny przyklad, dla mnie wielka trauma, udalo mi sie pomylic wejscie za bar z wejsciem na sale w klubie Madness we Wroclawiu. Troche wczesniej zadawalem nieswiadomie to samo pytanie facetowi dwa razy wiekszemu ode mnie
Ciag dalszy zapewne nastapi
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Madziora
Głęboko Zakorzeniony
Dołączył: 14 Lip 2005
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Wołczyn
|
Wysłany: Czw 10:44, 13 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
oj dużo jest takich sytuacji  jesteśmy z znjaomymi na basenie. raczej nad wodą  i jedna z dziewczyn lubiła wyskwiwać z wody i hmm. jak to nazwać tak pomachać biustem.. (jak jakieś tancerki brzuchem albo coś ) wyskakuje tak za któryms razem a tu uppss.. rozpiął się jej stanik  a ona zajarzyła dopiero po chwili  :
|
|
Powrót do góry |
|
 |
magia
Głęboko Zakorzeniony
Dołączył: 18 Gru 2005
Posty: 79
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Chorzów / Kraków
|
Wysłany: Czw 12:19, 13 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Ja miałam miliony "dziwnych" sytuacji. Jedna z najstraszniejszych zdarzyła się właśnie nad zalewem. Miałam wtedy chyba z 12 lat. Jeździłyśmy z kuzynką codziennie nad wodę i poznałyśmy 2 chłopaków. W wieku mojej kuzynki, a 3 lata starszych ode mnie. Pływaliśmy sobie w czwórkę trzymając się materaca. Ja byłam dokładnie na przeciwko jednego z nich. Tak sobie majtałam nogami pod wodą, aż na coś natrafiłam stopą. Zaintrygowało mnie to coś i zaczęłam, że tak powiem, dokładniej badać to coś stopą, żeby sprawdzić co to jest. Po chwili Przemek do mnie "ej, nie za wysoko to..?". Umierałam ze wstydu.
Drugi mega zajebisty obciach zdażył się jakieś 6 lat temu. Wracałam z chłopakiem ze szkoły i usiedliśmy na ławce. Ja siedziałam mu na kolanach. Zobaczyłam kumpla. Chciałam go zawołać. Włożyłam palce do ust i gwizdnęłam. W tym momencie poczułam, że, eee, z tego napięcia mięśni puściłam bąka. Siedziałam dalej jakby nigdy nic modląc się, żeby chłopak tego nie poczuł na swoich kolanach. A on nie patrząc na mnie spytał " Domi, ..., czemu jak gwizdłaś to pierdłaś". Jezuuu, czułam jak płonę żywcem...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gall anonim
Głęboko Zakorzeniony
Dołączył: 07 Sie 2006
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 3/3 Skąd: Wroclaw
|
Wysłany: Śro 8:27, 09 Sie 2006 Temat postu: |
|
|
Wyplacasz kase z bankomatu, wsiadasz na rower i zjezdzasz po schodach z durza predkoscia. Przygotowujesz sie do wpadniecia na glówna ulice. Rozgladasz sie czy cos nie jedzie i... budzisz sie widzac przed soba ladna pielegniarke, ktora mowi "Prosze sciagnac spodnie" Obok dwuch policjantow, dwuch lekarzy i jeden przydupas studencik medycyny. Dorzuc jeszcze starego i brata.
Lezysz pare dni w szpitalu. W miedzy czasie poznajesz kolesia, ktory na prawde ma nie rowno pod sufitem, bo zre tramale. Dogadujesz sie z nim idealnie Razem spedzacie mile chwile chodzac po rynku w szpitalnych pizamkach i klapeczkach jedzac sernik i popijajac tanim gownianym napojem. Dowiadujesz sie kawalkami od kazdego z osobna, ze lezales na srodku ulicy. Nad toba stala gromadka ludzi, paru kolesi z pogotowia i policjanci Wychodzisz ze szpitala, wracasz do obiegu i po dwuch tygodniach skrecasz prawa kostke Szef sie wk...... bo gips trzeba nosic 3 tygodznie. Ludzie ze szpitala smieja, bo czesto ich odwiedzasz a ty masz to w d....
Ps. Przynajmniej na kompielisko mialem darmowy wjazd. Z gipsem na nodze przecie do wody nie wejde, wiec siedze na reczniku i jaram...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zielony_Chłopiec
Kiełkujący Korzonek
Dołączył: 07 Sie 2006
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Śro 13:45, 09 Sie 2006 Temat postu: |
|
|
Stara historia ale zawsze. Kiedyś jak sprzedawałem gazety na światłach to musiałem uciekać przed policją bo dwa razy mnie sczapili a że interaz się kręcił to wypatrywałem radiowozu i zwiewałem. Dobry tydzień minął jak to się zaczęło więc pomyślałem że mnie olewają to i ja zaczęłem ich olewać. 9 radiowozów mnie minęło i nic 10 zatrzymał się na chodniku i miałem pogawędke z panami mundurowymi a że fajnie mi się z nimi gada mandatu nie wlepili (ani razu nie dostałem a sytuacji podobnych 10 było) to tych też przekonałem żeby bileciku nie wystawili.
Wsiadłem w autobus z nadzieją że to zwykły nagle okazało się że pośpiech i do tego kontrol za nic idiotom nie mogłem wytłumaczyć że sądziłem że to zwykły.
Bez bileciku się nie obyło tylko drogi był 70 złotych jak się nie mylę.
I okazało się że policja ma więcej serca niż kanary w autobusach.
to wszystko zdarzyło się w 30 minut.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gall anonim
Głęboko Zakorzeniony
Dołączył: 07 Sie 2006
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 3/3 Skąd: Wroclaw
|
Wysłany: Śro 13:50, 09 Sie 2006 Temat postu: |
|
|
Przez policje bylem przeszukiwany max 5 razy. Nigdy nie uciekalem i nigdy nie sprzedawalem g... (nie umniejszajac kolporterom) To byloby bardzo glupie.
Ps. Sam to wymyslilem siedzac w zawieszce na srodku lawki z Erykom Badu.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
dredzik
Czarny Rosjanin
Dołączył: 30 Lip 2006
Posty: 452
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: stąd
|
Wysłany: Śro 17:41, 09 Sie 2006 Temat postu: |
|
|
Nie wiem czy to był bardziej pech czy głupota... pójść na Sopocką dyskotekę w dredach. Można uznać, że mam pecha w kontaktach z upaskowioną częścią społeczeństwa ;P
|
|
Powrót do góry |
|
 |
kaloryfer
Kiełkujący Korzonek
Dołączył: 08 Sie 2006
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Wto 4:37, 15 Sie 2006 Temat postu: |
|
|
Jako, że głupi ma zawsze szczęście, to w mojej biografii znajdzie się napewno o wiele więcej nieprawdopodobnych fuksów może kiedyś ktoś na jakimś forum założy taki temat - dotychczas nie znalazłem
Jeśli chodzi o pechowe sytuacje, to jedna z tych najbardziej pechowych jest związana właśnie z Końcem Świata a konkretnie z koncertami. Już gdzieś o tym pisałem, więc głupio tak w kólko to powtarzać ale w skrócie wylądało to tak, że odkąd zacząłem poznawać twórczość KŚ (czyli pewnie ok. 2 lata) jakoś nigdy nie mogłem trafić na koncert, choć wszyscy wokół mówili, że zespół ten świetnie wychodzi na koncertach. W końcu po długim czasie okazało się, że KŚ ma zagrać na NieZabijaj. Generalnie lubię zachować trzeźwy umysł podczas wszelkich koncertów, ale w tym przypadku zależało mi na tym wyjątkowo i konsekwentnie odmawiałem alkoholu i zachowując całkowitą trzeźwość oczekiwałem na wieczorne koncerty - zwłaszcza na KŚ i Daab. Z pięć godzin przed KŚ zjadłem sobie zupkę z soczewicy, bo tylko tego rodzaju posiłki były serwowane w jedynym stoisku na festiwalu. Wszystko było ok, aż do momentu, gdy za chwilę miał zagrać KŚ.
Skończyło się na tym, że koncert minął mi w pozycji horyzontalnej przy barierkach pod sceną, a pamiętam z niego niewiele głównie nogi tańczących i skaczących ludzi Troszkę się pospalo, troche się nieprzytomnie patrzyło na ludzi, ale jak usłyszałem Granat, to stwierdziłem, ze nie ma bata - nie po to przejechałem tyle km, żeby na tej piosence przeleżeć pod sceną. Podjąłem próbę kontaktu ze światem, przebudziłem się trochę, wstałem, oparłem się o barierki zaraz pod sceną i potem było już tylko "Gdzieś za miastem <...> za murami <...> skóra i ciało roz <.......> rane pazurami" co zapoczątkowało trwający następne pare godzin powrót soczewicy do środowiska, z którego przybyła... (eh..nie umiem pisać skrótowo - wybaczcie:))
Sama sytuacja bardziej pechowa, niż obciachowa, bo akurat znajomi mnie nie widzieli wtedy - mam nadzieję, że chłopaki z KŚ nie zwrócili uwagi na kogoś w specyficzny sposób bawiącego się podczas ich koncertu w każdym razie bynajmniej nie była to reakcja na muzykę
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gall anonim
Głęboko Zakorzeniony
Dołączył: 07 Sie 2006
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 3/3 Skąd: Wroclaw
|
Wysłany: Pon 10:01, 28 Sie 2006 Temat postu: |
|
|
Zasuwam z bratem, jego dwoma kolesiami i dziewczyna jednego z nich przez rynek.
Lodowisko rozlozone a do okola pelno ludzi zwieszjacych sie na barierkach. "Podchodzimy" do barierki a w mojej glowie powstaje satanistyczny plan (nie wiem skad. Czesto tak mam ) i czekam na ochotnika. Jest! he he. Jedzie prosto na mnie i pieknie zadziera nogi do góry ladujac dokladnie pode mna na plecach. Nie czekam ani chwili i zaczynam wymuszac smiech jak najglosniej potrafie i beszczelnie wyciagam w jego kierunku palec wskazujacy. Wszyscy "ludzie" w kolo sie smieja, tylko nie ja i koles który sie wylozyl. .l..
Ostatnio zmieniony przez Gall anonim dnia Wto 9:26, 29 Sie 2006, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gall anonim
Głęboko Zakorzeniony
Dołączył: 07 Sie 2006
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 3/3 Skąd: Wroclaw
|
Wysłany: Pon 13:30, 28 Sie 2006 Temat postu: |
|
|
Wracam z placu wolnosci na rowerku. Nade mna czarne chmury. Nagle zaczyna potwornie lac. Zanim przejechalem pierwszy kilometr bylem caly mokry. Mysle sobie "Jak Hard Core to na maxa". Po drodze zaliczylem, kazda kalurze
Nie pomyslalem, ze od nowa trzeba bedzie nasmarowac stery i lancuch. Jutro to zrobie. Po co ten pospiech.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
nienazwany w swiecie tym
ZABLOKOWANY
Dołączył: 11 Lut 2008
Posty: 155
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 3/3
|
Wysłany: Wto 16:13, 11 Mar 2008 Temat postu: tu stacja katowice tu stacja katowice |
|
|
Kiedyś pechowo obudziłem sie na stacji Katowice. Wyrwany ze snu. Oczy otwarte i dziwne uczucie. Czy pociag właśnie stanął czy, czy może ruszy. To drugie to było przeczucie;) W tym momencie pociąg sam dał mi odpowiedź Na szczęście nie było tak daleko wracać
|
|
Powrót do góry |
|
 |
nordi
Moderator
Dołączył: 13 Lip 2005
Posty: 476
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: prawie Opole Płeć:
|
Wysłany: Wto 16:36, 11 Mar 2008 Temat postu: |
|
|
jadąc do Olesna z Opola [z koleżką ] nie sprawdziliśmy czy pociąg ma jakieś przesiadki, otóż miał, w Lublińcu, my jednak pojechaliśmy dalej aż do Częstochowy
mam takie szczęście, ze głupkowate sytuacje rzadko mi się zdarzają, i chwała Bogu
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Marcus
Czarny Rosjanin
Dołączył: 09 Lip 2005
Posty: 513
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Miami, FL
|
Wysłany: Nie 17:41, 18 Maj 2008 Temat postu: |
|
|
Podpalenie firmy to pech czy obciach?
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dusky
Moderator
Dołączył: 29 Mar 2007
Posty: 562
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: ktw Płeć:
|
Wysłany: Pon 9:03, 19 Maj 2008 Temat postu: |
|
|
Marcus, to twoje wybitne zdolności. Podpal moją...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Marcus
Czarny Rosjanin
Dołączył: 09 Lip 2005
Posty: 513
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Miami, FL
|
Wysłany: Pon 16:01, 19 Maj 2008 Temat postu: |
|
|
Nie
Bo ja je pozniej musze gasic
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Ironteo
Kiełkujący Korzonek
Dołączył: 11 Sty 2007
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon 16:04, 19 Maj 2008 Temat postu: |
|
|
hehe Zależy jakiej firmy Marcus, jeśli była to jednolub dwu osobowa firma, (a raczej jej siedziba mam nadzieje ) to wieszkażdemu może się zdażyć, ale jak to był Albert, Castorama, Rico albo coś w tym stylu to już gorzej
Ja ostatnio miałem zaszczyt skumplować się z około 200 kg blokiem skalnym piaskowca, ale nie było to wcale najbardziej pechowe
Byłem sobie na odsłonięciu z jakimiś uskokami na praktykach w pieninach, i mierzyłem sobie bieg i upad ściany która wyglądała jak każda inna
jak już to zrobiłem i chciałem z tamtąd iść to ten blok co go mierzyłem chciał iść ze mną tylko troche szybciej niż ja, to ja w nogi i od tego momentu są dwie wersje, moja:
- zrobiłem pare kroków i wyrżnołem na tyłek coś mnie walneło w plecy
ziomków którzy to widzieli:
- zrobiłem pare kroków w dół wyrżnołem sie zaczołem koziołkować i pięć metrów niżej sie zatrzymałem, a blok skalny co mnie gonił rozpadł siena kawałki jakieś 0,5m przedemną i najmniejszy kawałek udeżył mnie w plecy
a dziś to mam tylko blizne na łokciu długości 2 cm i krzywy palec wskazujący
W sumie to chyba bardziej szczęśliwa niż pechowa sytuacja a bardziej pechowe było to że prof. miał do mnie pretęsje za nie przestrzeganie BHP
Ostatnio zmieniony przez Ironteo dnia Pon 16:07, 19 Maj 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
DwaiD
Zakorzeniony Symfonista
Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Trzebinia
|
Wysłany: Wto 19:52, 27 Maj 2008 Temat postu: |
|
|
Wsrod swoich znajomych slyne z roznych glupich i smiesznych sytuacji zwiazanych z plcia przeciwna...
Prawie rok temu, jako 16-nasto letni kawaler czesto zmienialem obiekt westchnien i pewnego razu spotkalem dziewczyne... taka, ze az mnie zamurowalo. Miala sliczne piwne oczy, w ktorych mozna by sie zakochac, a ja osobiscie niezle sie w nich zauroczylem.
Pewnej niedzieli wybralem sie na inna msze niz zwykle i ona tam byla... postanowilem wykorzystac okazje, podejsc i zagadac.
Wyszlismy z kosciola, ja za nia, ona przede mna... no i tak prawie kilometr szlismy, po drodze przylaczyl sie do niej kolega.
W koncu podszedlem i sie odezwalem, rozmowa wygladala tak:
<ja> czesc, nie wiesz ktora godzina?
<ona> tak wiem, jest 11:20
<ja> (wykorzystalem najbardziej debilny tekst, uslyszany od kolegi) a to moj zegarek dobrze chodzi :-), czesc, dawid jestem(i wyciaglem reke)
<ona> justyna
<ja> nie miala bys ochoty na maly spacer?
<ona> jestem zajeta.... (*tutaj bylem pewny, ze jej chodzi o to, ze ma kogos bliskiego i nie chce isc ze mna, a jej chodzilo o tego kolege co szedl obok niej, ze jest zajeta rozmowa z nim*)
<ja>(juz czujac sie spalony wypalilem) a kto tu mowi o zajmowaniu? ja tylko chcialem na spacer isc....
<ona> a wez sie odwal....
no i sie odwalilem
po prawie roku jakos sie zgadalismy i.... przeprosila mnie i zaczelismy rozmawiac. Poszlismy na spacer, bylismy na koncercie Zabili mi zolwia i tabu, bylo sympatycznie, ale chyba nic wiecej z tego nie bedzie....
Inna sytuacja zdarzyla sie na koncercie Konca Swiata na punky reggae live w krk....
podczas ostatniej piosenki bylem tak zmeczony, ze ledwo stalem na nogach i poszedlem w strone moich znajomych i zaczalem tanczyc przy nich, z nimi. Podeszla jakas dziewczyna, chciala sie calowac ze mna, ja chcialem tanczyc.... skonczylo sie na tym, ze nie chcacy ja pogryzlem (no bo przeciez skakalem), a znajomi dlugo sie smiali z calej sytuacji....
przepraszam, ze sie tak rozpisalem, ale mam szereg podobnych historyjek, ktorych tu nie wymienie.
Mam nadzieje, ze ktos przeczyta to do konca
"Chciałbym kiedyś poznać taką fajną dziewczynę
z którą mógłbym pójść na spacer(...)
a ja jestem sam"
:-)
Ostatnio zmieniony przez DwaiD dnia Wto 20:02, 27 Maj 2008, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
|